Poetka wrażliwości: Bożena Mazur
Z Bożeną Mazur znam się od kilku lat. Poznaliśmy się przy okazji jej obecności na wydarzeniach w muzeum i bibliotece. Zbliżyła nas do siebie pewna szczególna wrażliwość na świat, ludzi, procesy myślowe i ta specyficzna konstrukcja osobowościowa, która wyraża się poprzez język i potrzebę komunikacji, przekazywania myśli słowem. Bożena Mazur tworzy. Jest poetką i prozatorką.
Jej bardzo osobista twórczość jest przede wszystkim sposobem komunikowania się ze światem. To filtr emocji, doświadczeń i procesów intelektualnych. Wspomnienia, przemyślenia i bardzo różnorodne emocje przekazuje za pośrednictwem „zmiennych myśli” – fraz wiersza białego oraz prozy, będącej swoistym zapisem strumienia świadomości.
Jej teksty bywają reakcją na konkretne, często pozornie incydentalne zdarzenia. Ale są też systematyczną próbą zrozumienia siebie, własnych potrzeb, przeżyć i ogromnego bagażu doświadczeń.
Nie brakuje w tych słownych przekazach bardzo mocnych akcentów – niezwykle osobistych historii, bolesnych, a momentami wręcz wstrząsających.
I chyba właśnie to najbardziej mnie w tej twórczości uderza i przyciąga.
Niesłychana otwartość. Ogromna gotowość do dzielenia się własną intymnością. Bezpruderyjna i bezpretensjonalna.
Nie odbieram tego jednak jako twórczej atencyjności czy egotycznej nachalności. Jest w tym raczej naturalna potrzeba. Potrzeba zapisania, nazwania i zrozumienia.
Jej teksty przypominają mi swoiste dzienniki samopoznania. Proces osobisty, który sam staje się tematem twórczości. Proces, w którym autorka odsłania przed sobą i przed czytelnikiem wspomnienia, przeżycia, doświadczenia i własne życie – na jego najróżniejszych, prywatnych poziomach: cielesnym, duchowym i intelektualnym.
Ta swoboda intymności jest dla mnie ogromnym walorem tej twórczości. Jest swoistą pieczęcią prawdy.
To nie jest zabawa w słowa. To raczej rodzaj drogi do katharsis i akt twórczy dokumentowania tej drogi. A jak to z dokumentami bywa – pokazuje ona nie tylko sam proces, ale również towarzyszące mu okoliczności: rozmaite drogi, zakamarki, postaci drugoplanowe, epizodyczne wydarzenia. Cały sztafaż życiowych okoliczności.
Prawdziwych.
Przetworzonych przez ogromną wrażliwość autorki i jej potrzebę zrozumienia tego, co dzieje się wokół niej. Przetworzonych również przez jej własny język – zapis wyrwanych myśli, kłębiących się pytań, potoków nazw rzeczy, uczuć i zjawisk.
To nie jest twórczość, która daje odpowiedzi czy poucza.
To poezja „burzy i naporu” – używając starego terminu literaturoznawczego. Jest w niej coś z walki, którą autorka toczy w swoim życiu – o siebie, o swoich bliskich. Jest walka z językiem, który próbuje nadążyć za myślą i wyrazić to, co trudne do wyrażenia.
Jest wreszcie ten napór: napierające zjawiska, pytania, potrzeba zrozumienia i opisania świata – przede wszystkim własnego świata wewnętrznego i jego reakcji na rzeczywistość zewnętrzną.
Bożena odważnie podejmuje również trudne tematy i nie unika wyrażania własnych opinii. Nie zawsze są to rzeczy łatwe do przyjęcia. Ale właśnie ta odwaga i szczerość wydają mi się ważną cechą jej pisania.
Z Bożeną wielokrotnie rozmawiałem – bardzo osobiście. Czytałem jej nieopublikowane „dzienniki” i luźne przemyślenia. Rozmawialiśmy o najróżniejszych sprawach, które nas dotyczą. Zawsze były to rozmowy pełne empatii, głębi i emocji, ale także wzajemnej stymulacji. Rozmowy sięgające zdecydowanie dalej niż „small talk” codzienności.
Dlatego tym bardziej cieszę się, że po raz kolejny spotkaliśmy się przy okazji jej kolejnego wydawnictwa.
Jeśli jesteście ciekawi twórczości Bożeny Mazur – zachęcam, żeby sięgnąć po jej teksty i poznać ten bardzo osobisty, intensywny i bezpośredni sposób opowiadania o świecie.
Osoby zainteresowane jej twórczością odsyłam bezpośrednio do kontaktu z autorką oraz do wizyty w Księgarni Atena lub Miejskiej Bibliotece Publicznej.
opr. RG / Kamienna Góra na 102!


