Goethe w Kamiennej Górze. Nocleg, list, toast i tkackie nici geniuszu
Johann Wolfgang Goethe był jednym z najsłynniejszych gości, którzy w XVIII wieku odwiedzili Kamienną Górę. W 1790 roku słynny poeta, pisarz, naukowiec i polityk kilkakrotnie przejazdem pojawił się w ówczesnym Landeshut, a w nocy z 31 sierpnia na 1 września zatrzymał się tu na nocleg. Z Kamiennej Góry wysłał list, a według powtarzanej przez XIX- i XX-wieczne publikacje anegdoty został nawet powitany przez wielbiciela swoich dzieł kieliszkiem ponczu i… wierszem. Pośrednie związki Goethego z miastem są równie ciekawe – sięgają bowiem również kamiennogórskiego przemysłu tkackiego i jednego z najwybitniejszych badaczy jego twórczości.
Goethe w Landeshut
Johann Wolfgang Goethe miał 41 lat, kiedy odwiedził Kamienną Górę – wówczas pruskie miasto Landeshut na Śląsku. Zaledwie trzy dni wcześniej, 28 sierpnia, obchodził swoje urodziny. Nie był to zresztą zwyczajny dzień: Goethe zdobył wówczas Szczeliniec Wielki w okolicach Radkowa.
Autor „Fausta”, „Cierpień młodego Wertera” i wielu słynnych ballad zapisał się w historii przede wszystkim jako jeden z najważniejszych poetów i pisarzy europejskich, ale jego zainteresowania były znacznie szersze. Był także naukowcem, politykiem i podróżnikiem. Na Dolny Śląsk przybył jako członek delegacji dyplomatycznej, a podczas podróży po regionie szczególnie interesowały go geologia, gospodarka i przemysł, w tym kopalnie.
Opracowania z XIX i XX wieku podają, że Goethe odwiedził Kamienną Górę około trzech razy. Pewny jest natomiast jego pobyt w nocy z 31 sierpnia na 1 września. Zatrzymał się w mieście na odpoczynek i sen. Nie był więc w Kamiennej Górze jedynie przejazdem. Pozostał po nim również konkretny ślad w postaci korespondencji.
„Mein Goethe…” – toast na powitanie
Z pobytem Goethego w mieście wiąże się niezwykła opowieść, wielokrotnie publikowana na przełomie XIX i XX wieku. Jej bohaterem był młody wojskowy, wielbiciel twórczości poety, który miał wówczas stacjonować w Kamiennej Górze wraz z pułkiem piechoty Alt-Pfuhl. Kiedy dowiedział się, że wielki pisarz będzie przejeżdżał przez miasto, postanowił powitać go w sposób godny swojego literackiego idola. Jak opowiadały artykuły publikowane m.in. na łamach „Fürther Tagblatt”, „Heimgarten”, „Komotauer Bote”, „Illustrirtes Sonntags-Blatt” czy „Goethe-Kalender”, wojskowy miał wpłynąć na wartowników, aby zatrzymali pocztylion jadący z poetą. Zaskoczony Goethe miał wówczas usłyszeć wierszowany toast:
Mein Goethe, dich zu seh'n, war längst mein heißer Wunsch!
Nimm von des glühenden Verehrers Hand,
Ist's sein Gelehrter auch und nur ein Lieutenant,
Zur Labe auf den Weg dies Gläschen warmen Punsch!Mój Goethe, ujrzeć Cię – od dawna było mym pragnieniem!
Przyjm z rąk wielbiciela, co żarem Cię czci,
Choć nie uczony a porucznik – niechże Ci
Na drogę ten kielich ponczu będzie orzeźwieniem!
Według anegdoty Goethe, zaskoczony i rozbawiony niecodziennym powitaniem, opróżnił szklankę jednym haustem i wyraził radość ze spotkania. Odjeżdżając, miał jeszcze zażartować: „Na przyszłość powinieneś skupić się na warzeniu ponczu, a układanie wierszy zostawić mnie, bo twój poncz jest o wiele lepszy od twoich wierszy”. Czy rzeczywiście właśnie tak wyglądało spotkanie? Tego nie możemy potwierdzić. Historia ma charakter literackiej anegdoty, powtarzanej w późniejszych publikacjach. Nie zmienia to jednak faktu, że sam pobyt Goethego w Kamiennej Górze jest poświadczony.
A skoro pojawia się poncz, warto wyjaśnić jeszcze jedno. Nazwa tego trunku wywodzi się od słowa oznaczającego pięć, ponieważ tradycyjnie napój miał składać się z pięciu elementów: alkoholu – najczęściej rumu lub araku – cukru, soku z cytryny, wody lub herbaty oraz mieszanki przypraw. Aż prosi się więc o lokalną tradycję: „poncz Goethego”!
List wysłany z Kamiennej Góry
Znacznie mocniejszym śladem obecności Goethego w mieście jest jego korespondencja. 31 sierpnia 1790 roku, z Kamiennej Góry, Goethe wysłał list do Gottloba Friedricha (Fritza) Konstantina von Steina (1772–1844). Był on synem Charlotty von Stein – wielkiej miłości i powierniczki Goethego. Dla pisarza Fritz był więc właściwie nieformalnym pasierbem. Treść listu znana jest m.in. z przedruków publikowanych w tomach korespondencji Goethego. Pisarz informował w nim, że rozpoczął pracę nad traktatem dotyczącym powstawania zwierząt oraz nad librettem opery komicznej.
Goethe nie podał w liście tytułów tych prac. Badacze jego twórczości doszli jednak do wniosku, że chodziło o „Versuch über die Gestalt der Tiere” oraz komedię „Der Groß-Cophta”. Ta sztuka miała premierę w Weimarze w 1791 roku, z muzyką autorstwa Johanna Friedricha Kranza. Była parodią dotyczącą tajnych stowarzyszeń i Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Goethe inspirował się przy tym prawdziwą postacią słynnego hochsztaplera i alchemika Cagliostra, który tytułował się Wielkim Koptą – mistrzem egipskiej masonerii.
Tak oto zwykły, pozornie krótki postój w Kamiennej Górze znalazł swoje miejsce w historii literatury.
Kamiennogórzanin, który znał Goethego lepiej niż większość
Związki miasta z Goethe'm nie kończą się jednak na jego osobistej wizycie. 95 lat po pobycie Goethego w Kamiennej Górze, 25 kwietnia 1885 roku, urodził się tu Karl Georg Wendriner – literaturoznawca, znawca i komentator twórczości Goethego. W 1909 roku obronił doktorat „Der Einfluss von Goethes Wilhelm Meister auf das Drama der Romantiker”, poświęcony wpływowi dzieła Goethego „Lata nauki Wilhelma Meistra” na dramat romantyków. Wendriner zajmował się również „Faustem”. Był autorem pracy „Die Faustdichtung vor, Neben und Nach Goethe”, poświęconej wpływowi tego dzieła na literaturę. Przygotowywał także naukowe wydania utworów Goethego publikowane w cenionej serii „Goethe-Bibliothek”.
W latach 30. XX wieku wyemigrował z nazistowskich Niemiec. Ostatecznie znalazł się w Stanach Zjednoczonych. Zmarł w Nowym Jorku w 1943 roku jako wykładowca Columbia University. Trudno o bardziej niezwykłą klamrę: Goethe przyjechał do Kamiennej Góry jako 41-letni podróżnik, a niespełna stulecie później w tym samym mieście przyszedł na świat człowiek, który poświęcił swoją karierę naukową badaniu jego twórczości.
Goethe i kamiennogórskie krosna
Jest jeszcze jeden, szczególnie interesujący dla Kamiennej Góry trop. W mieście, którego XIX-wieczna historia była nierozerwalnie związana z tkactwem, twórczość Goethego znalazła się również w kontekście przemysłowym. Firma Methner & Frahne, pionierzy mechanicznego tkactwa w Kamiennej Górze, powstała w 1852 roku jako pierwsza tkalnia mechaniczna w Landeshut. W 1927 roku, z okazji 75-lecia działalności, przedsiębiorstwo wydało bogato ilustrowany, jubileuszowy katalog: „75-Jähriges Geschäftsjubiläum der Schlesische Textilwerke Methner & Frahne Aktiengesellschaft. Gegründet als Offene Handelsgesellschaft unter der Firma Gebr. Methner am 1. Oktober 1852 zu Landeshut in Schlesien”.
Publikacja ta jest niezwykle interesującym dokumentem historii miejscowego przemysłu. Zawiera nie tylko informacje techniczne i gospodarcze, lecz także liczne odniesienia literackie i artystyczne. Jako motto do rozdziału „Der Werdegang der einzelnen Werksabteilumgen. Einheimische Werksbetriebe” („Rozwój poszczególnych wydziałów zakładowych. Lokalne zakłady przemysłowe”) wykorzystano fragment „Fausta” Goethego – słowa wypowiedziane przez Mefistofelesa do ucznia doktora Fausta:
Luboć to prawda, że ludzkie umysły
Z tkackim warsztatem podobieństwo mają:
Tam od jednego gdzieś ruchu zawisły
Tysiące nitek; ustawnie latają
Bystre czółenka w tę i owę stronę
Snują się cicho wątki niezliczone
Oddzielnie niby, a nie dojrzysz potem
Jak się utworzą za szybkim obrotem
Tysiączne sploty.
Kiedy tkactwo staje się obrazem ludzkiego umysłu
Ten fragment „Fausta” jest niezwykle trafną metaforą działania ludzkiego umysłu – myślenia, kojarzenia i powstawania złożonych idei. Goethe porównuje proces myślenia do pracy tkacza. W warsztacie jeden ruch uruchamia cały mechanizm. Czółenko przenosi wątek pomiędzy nićmi osnowy, a kolejne ruchy tworzą coraz bardziej skomplikowany układ. U Goethego czółenko staje się obrazem ruchu myśli: szybkiego, nieustannego i pozornie chaotycznego. Myśli przemieszczają się w różnych kierunkach, łączą się, wracają i przecinają. Człowiek nie zawsze kontroluje świadomie wszystkie te procesy – znaczna część pracy umysłu odbywa się niejako „w tle”. Tak jak pojedyncza nić nie tworzy jeszcze tkaniny, tak pojedynczy fakt, wspomnienie, pojęcie czy spostrzeżenie nie tworzy jeszcze wiedzy. Dopiero ich wzajemne połączenie pozwala zbudować całość.
Metafora Goethego pokazuje więc coś więcej niż podobieństwo między tkaniem a myśleniem. Zwraca uwagę na proces tworzenia zależności i sensu. Można posiadać tysiące informacji – tysiące „nici” – a mimo to nie rozumieć ich wzajemnych związków. Prawdziwe poznanie zaczyna się wtedy, gdy człowiek potrafi utkać z nich spójną całość. I właśnie dlatego wybór tego cytatu jako motta do jubileuszowego wydawnictwa kamiennogórskiej firmy tkackiej jest tak znaczący.
Goethe utkany w historię Kamiennej Góry
Historia Goethego w Kamiennej Górze składa się z kilku pozornie odległych nici. Jest podróżnik i naukowiec, który w 1790 roku zatrzymał się w Landeshut. Jest list wysłany z miasta 31 sierpnia. Jest wreszcie barwna opowieść o wielbicielu poety, poruczniku i kieliszku ponczu – anegdota, której nie należy mylić z pewnym źródłem historycznym, ale która na stałe weszła do lokalnej opowieści o słynnym gościu. Jest Karl Georg Wendriner, urodzony w Kamiennej Górze literaturoznawca, który poświęcił życie badaniu dzieł Goethego. I wreszcie są kamiennogórskie krosna, dla których słowa z „Fausta” stały się mottem. Goethe pisał o myśli jak o tkaninie. W Kamiennej Górze jego słowa rzeczywiście zostały wplecione w historię miasta.
opr. RG / Mapa Przewodnik Kamienna Góra na 102!











