Kamienna Góra i zaginione „drzewo z Potopu”. Geologiczna zagadka, która fascynowała uczonych i podróżnych

Czy na Górze Zamkowej w Kamiennej Górze odnaleziono pamiątkę po biblijnym Potopie? Tak sądzili jeszcze XVIII-wieczni uczeni. Tajemnicze „skamieniałe drzewo” przez dziesięciolecia rozpalało wyobraźnię podróżników, przyrodników i mieszkańców. Choć sam zabytek geologiczny nie przetrwał do naszych czasów, jego historia została utrwalona w dawnych rycinach i publikacjach naukowych. Dziś wiemy, że odkrycie z Kamiennej Góry było świadectwem znacznie starszej historii – sięgającej setek milionów lat.

Jeszcze przez ponad tysiąc lat w chrześcijańskiej Europie dominował pogląd, że skamieniałości są szczątkami ofiar biblijnego Potopu. Ten sposób wyjaśniania pochodzenia kopalnych organizmów określa się mianem dyluwializmu. Dopiero między końcem XVII a połową XIX wieku rozwój geologii i paleontologii doprowadził do stopniowego odrzucenia tej teorii. Około lat 1830–1840 świat nauki definitywnie porzucił interpretację skamieniałości jako pozostałości po Potopie.
Właśnie w okresie, gdy stare poglądy zaczynały ustępować miejsca nowoczesnej nauce, w Kamiennej Górze dokonano niezwykłego odkrycia. Znalezisko wzbudziło zainteresowanie zarówno podróżników, jak i uczonych, między innymi Georga Antona Volkmanna – śląskiego przyrodnika i badacza epoki baroku.
W XVIII wieku skamieniałe drzewa znajdowane w kamieniołomach tłumaczono przede wszystkim działaniem biblijnego Potopu oraz tajemniczych „kamieniotwórczych” sił ziemi. Większość uczonych była przekonana, że są to szczątki prawdziwych drzew, które zostały wyrwane z korzeniami, pogrzebane pod masami mułu i skał podczas Potopu, a następnie nasycona minerałami woda zamieniła drewno w kamień.


skamieniałe drzewo z Kamiennej Góry na rycinie w książce Volkmanna 


Sensacyjne odkrycie na Górze Zamkowej

Pierwszym wybitnym badaczem, który zwrócił uwagę na znalezisko z Kamiennej Góry, był Georg Anton Volkmann (1663–1721) – śląski lekarz i przyrodnik związany z Legnicą. W swoim dziele „Silesia Subterranea oder Schlesien mit seinen unterirdischen Schätzen” z 1720 roku zamieścił zarówno wzmiankę, jak i rycinę przedstawiającą niezwykłą skamieniałość odkrytą na Górze Zamkowej.
Do odkrycia odniósł się także wyjątkowy mieszkaniec Kamiennej Góry – Gottfried Langhans (1691–1763), nauczyciel szkoły przy Kościele Łaski, badacz przyrody oraz autor pionierskiej publikacji poświęconej Skalnemu Miastu. Był również ojcem Carla Gottharda Langhansa, przyszłego twórcy Bramy Brandenburskiej, który w chwili wygłoszenia słynnego odczytu miał zaledwie trzy lata.


publikacja odczytu Langhansa na temat skamieniałego drzewa z Kamiennej Góry 


Okoliczności były niezwykłe. W 1736 roku Kamienną Górę i znaczną część Dolnego Śląska nawiedziła katastrofalna powódź, nazywana Małym Potopem. Właśnie wtedy, 20 lipca 1736 roku, Langhans wygłosił odczyt poświęcony skamieniałemu drzewu, dowodząc – zgodnie z obowiązującą wówczas wiedzą – że jest ono pamiątką po Biblijnym Potopie. Langhans opisał zarówno samo znalezisko, jak i miejsce jego odkrycia:

„Kilka lat temu otwarto kamieniołom i po niezbyt głębokim kopaniu […] natrafiono na nieco spłaszczony, jednolicie ukształtowany kamień, przypominający pień drzewa, który niczym pestka w twardej skorupie jest otoczony innym kamienistym materiałem, a tam, gdzie jest jeszcze nienaruszony, ma około trzech czwartych łokcia grubości”

Dodał również:

„Niezwykły kształt przypomina pień dębu […] jednakowoż na poszarpanym pniu nie można dostrzec żadnych śladów gałęzi”.

Przyrodnicze kuriozum znajdowało się „niedaleko miasta, pomiędzy Wzgórzem Zamkowym” a Dolną Bramą. Dziś są to okolice zabudowań przy ulicy Księcia Bolka I.

Co ciekawe, Langhans nie ograniczył się jedynie do opisu odkrycia. Już w XVIII wieku apelował o jego ochronę:

„Należy podjąć wysiłek, aby te pozostałości zostały dostrzeżone i przemyślane”.

Słowa te można uznać za jeden z najwcześniejszych głosów w sprawie ochrony lokalnego dziedzictwa geologicznego. Do drukowanej wersji przemowy dołączono również rycinę przedstawiającą sensacyjne „drzewo” tkwiące w skale.


rycina skamieniałego drzewa z Kamiennej Góry w publikacji Langhansa 


O kamiennogórskim odkryciu pisała cała epoka

Znalezisko szybko stało się znane poza Kamienną Górą. Johann Tobias Volkmar (1718–1787), geograf i nauczyciel, napisał w traktacie „Reisen nach dem Riesengebürge” z 1777 roku:

„W Landeshut odkopano całe skamieniałe drzewa, a także skamieniały liść aloesu o ogromnych rozmiarach, znaleziony na Górze Kościelnej. To z pewnością niezaprzeczalny dowód Wielkiego Potopu, ponieważ roślina ta dotarła tu dopiero po odkryciu Ameryki”.

O niezwykłym znalezisku pisała również ówczesna prasa. Artykuł poświęcony kamiennogórskiemu „drzewu” ukazał się między innymi w czasopiśmie „Morgenblatt gebildete Stände Sonnabend” 3 grudnia 1836 roku – dokładnie sto lat po wystąpieniu Langhansa.

Skarb, którego nie udało się ocalić

Niestety, apel Langhansa o ochronę niezwykłego obiektu okazał się bezskuteczny. Z doniesień naukowych z połowy XIX wieku wynika, że skamielina została zniszczona przez kolekcjonerów osobliwości, a jej większy fragment prawdopodobnie wywieziono do Stanów Zjednoczonych.
Najdokładniejszy opis pozostawił prof. Heinrich Robert Göppert (1800–1884) – wybitny śląski botanik, paleontolog, lekarz i profesor uniwersytecki, pradziadek laureatki Nagrody Nobla z fizyki, Marii Göppert-Mayer. Opisał on znalezisko między innymi w publikacji „Fossile Flora des Übergangsgebirges” z 1852 roku, wydanej pod patronatem Akademii Przyrodników Leopoldina.

Pisał:

„Mówię o tzw. skamieniałym drzewie, ponieważ nie widzimy substancji samego drzewa wypełnionej kamieniem, a jedynie materiał mineralny, który rozlał się w miejscu, gdzie kiedyś stało, zanim zgniło. Jest to zatem w pewnym sensie jedynie odlew lub tzw. rdzeń, jak nazywali go starożytni, który jednak wyraźnie ujawnia nie tylko ogólną formę zewnętrzną, ale także naturę kory. Te pnie, a raczej odlewy pni, znajdują się na skalnej ścianie tzw. Burgbergu [Góry Zamkowej] na przedmieściach Landshut, na dziedzińcu domu, który z tego powodu nazywany jest gościńcem „Nad kamiennym drzewem” [w org. Kretscham zum steinernen Baum]. Jeden z tych pni leży poziomo, ma zaledwie 2,4 metra długości i jest całkowicie wypełniony grubym zlepieńcem. Drugi stał po prawej stronie, niedaleko od niego, pod kątem 75 do 80 stopni, a zatem niemal. Miał 12 stóp długości i nadal średnio 10 cali szerokości. Niestety, brakuje w większości wypełnionego pnia, istniał aż do początku tego stulecia, kiedy to pewien podróżnik miał go zabrać ze sobą do Ameryki […] Sam pień należy do wymarłego rodzaju Lepidodendron”.




skamieniałe drzewo z Kamiennej Góry w publikacji prof. Göpperta 

Od biblijnego Potopu do karbonowych lasów

Göppert wykazał, że kamiennogórskie „drzewo” nie było skamieniałym pniem w dosłownym znaczeniu, lecz zjawiskiem określanym jako Steinkern (po polsku: jądro orsteinowe lub odcisk wewnętrzny). Powstaje ono wtedy, gdy wnętrze organizmu wypełnia się osadem, który z czasem twardnieje, natomiast oryginalna tkanka – w tym przypadku drewno i kora – ulega całkowitemu rozkładowi. Zachowuje się więc kamienny odlew wnętrza organizmu.
Naukowiec rozpoznał w skamielinie Lepidodendron – wymarły późnokarboński rodzaj widłaka. Nazwa pochodzi od greckich słów lepido – łuska oraz dendron – drzewo. Rośliny te należały do najpowszechniejszych drzew późnego karbonu, osiągały nawet 40 metrów wysokości i odegrały ogromną rolę w tworzeniu torfowisk, z których z czasem powstały pokłady węgla kamiennego.
Nazwę Lepidodendron zaproponował Kaspar Maria von Sternberg w 1820 roku. Uważa się ją za jedną z najstarszych nazw organizmów kopalnych, która do dziś pozostaje w użyciu.
Współczesna nauka nie pozostawia wątpliwości – rośliny z rodzaju Lepidodendron żyły około 359–299 milionów lat temu. Oznacza to, że znalezisko z Kamiennej Góry nie miało nic wspólnego z biblijnym Potopem. Według obliczeń opartych na tekście Biblii miał on nastąpić około 2370 roku p.n.e., natomiast badacze poszukujący rzeczywistego wydarzenia, które mogło stać się źródłem tej opowieści, wskazują na gwałtowne zalanie basenu Morza Czarnego około 5600 roku p.n.e.


Lepidodendron - ilustracja botaniczna 


Świadek naukowej rewolucji

Choć kamiennogórskie „skamieniałe drzewo” przetrwało jedynie około stu lat, na przełomie XVIII i XIX wieku stało się świadkiem jednej z największych rewolucji w dziejach nauki. To właśnie w tym czasie dawne przekonania o biblijnym pochodzeniu skamieniałości ustępowały miejsca nowoczesnej geologii i paleontologii.
Sam zabytek przepadł bezpowrotnie, lecz zachowały się jego opisy, ryciny i naukowe opracowania. Dzięki nim niezwykłe odkrycie z Kamiennej Góry pozostaje nie tylko fascynującą regionalną ciekawostką, ale również ważnym świadectwem historii nauki i badań nad dziejami Ziemi.


opr. RG / Mapa Przewodnika Kamienna Góra na 102! 


Popularne posty