John Quincy Adams w Kamiennej Górze. Jak przyszły prezydent USA opisał nasze miasto ponad 220 lat temu
11 lipca 1767 roku urodził się John Quincy Adams – wybitny amerykański dyplomata, przyszły 6. prezydent Stanów Zjednoczonych, podróżnik i autor „Listów ze Śląska”. Latem 1800 roku odwiedził Kamienną Górę i Krzeszów, pozostawiając niezwykle cenny opis regionu. Jego relacja to nie tylko zapis podróży, ale również wyjątkowe świadectwo życia, architektury i obyczajów mieszkańców Śląska sprzed ponad 220 lat.
Śląsk oczami przyszłego prezydenta
14 i 15 sierpnia 1800 roku John Quincy Adams odwiedził ówczesny Landeshut (dzisiejszą Kamienną Górę) oraz Krzeszów. Wrażenia z tej podróży opisał w „Listach ze Śląska” – dziele, które do dziś stanowi bezcenne źródło wiedzy o regionie u schyłku XVIII wieku.
Szczególną uwagę zwrócił na wygląd i układ urbanistyczny Kamiennej Góry. Zachwyciła go zabudowa rynku, tętniący życiem handel oraz jasne elewacje domów, choć nie wszystkie elementy miejskiej architektury przypadły mu do gustu.
"Landeshut [Kamienna Góra] jest jednym z najstarszych miast na Śląsku; i choć ma nie więcej niż połowę liczby mieszkańców Schmiedebergu [Kowary], ponieważ jest zwarte, wydaje się większe. W środku miasta, jak w prawie wszystkich śląskich miastach, znajduje się plac, na którego środku stoi ratusz. Domy wokół rynku mają przed sobą placyki, takie jak w londyńskim Covent Garden, czy arkady jak Palais Royal w Paryżu. Jeden z domów na rynku jest zawsze zajazdem; a ponieważ rynek ten jest centrum wszelkiego handlu i miejscem, gdzie odbywają się wszystkie targi, podróżny zawsze ma przed sobą wrażenie ożywienia, które sprawia, że miasto wygląda na ludne i aktywne. Domy są budowane, jak w Holandii, szczytem do ulicy; ale prawie wszystkie są pokryte białym tynkiem, który nadaje ulicom lekkości i wesołości, i ma bardzo korzystny efekt, gdy patrzy się na nie z daleka. Z dachów domów wychodzą na ulicę bardzo duże drewniane koryta niczym rynny. Wyglądają jak sterczące z dachów stare belki i tak bardzo szpecą ulice, że dziwię się, iż nie zostały stopniowo usunięte, a na ich miejsce zastąpione bardziej stosownymi rynnami. Landeshut doświadczyło w trzech różnych okresach – podczas wojny husyckiej w XIV wieku, wojny trzydziestoletniej w XVII wieku i wojny siedmioletniej w XVIII wieku – wszelkich skrajnych grabieży, grabieży i pożarów. Pod względem bogactwa jest jednak obecnie drugim miastem górskim; a jego eksport płótna ustępuje jedynie eksportowi z Hirschbergu [Jeleniej Góry]".
Wizyta w Kościele Łaski i Bibliotece Wallenberga
Podczas pobytu w Kamiennej Górze Adams odwiedził również ewangelicki Kościół Łaski oraz znajdującą się przy nim Bibliotekę Wallenberga. Szczególne wrażenie zrobiły na nim historyczne rękopisy i korespondencja najwybitniejszych postaci reformacji.
"Wczoraj rano odwiedziliśmy kościół luterański [Kościół Łaski] w Landeshut. Został zbudowany według tego samego modelu co kościół w Hirschbergu, choć nie jest tak duży ani tak bogato zdobiony. Biblioteka [Biblioteka Wallenberga] jest niewielka i składa się głównie z ksiąg teologicznych. Jej najważniejszym eksponatem jest tom rękopisów zawierający oryginalne listy wybitnych osobistości XVI i XVII wieku. Wśród nich znajdują się listy Lutra i wiele jego przyjaciela i pomocnika Melanchtona."
Śląska gościnność i zwyczaje przy stole
W swoich wspomnieniach Adams poświęcił wiele miejsca także codziennemu życiu mieszkańców. Z dużą dokładnością opisał uroczysty obiad u jednego z kamiennogórskich kupców, zwracając uwagę na długość posiłku, miejscowe zwyczaje oraz atmosferę spotkania.
"Wróciliśmy na obiad do pana Rucka w Landeshut. Był to formalny obiad dla trzydziestu osób, zgodnie z miejscową tradycją; usiedliśmy wkrótce po pierwszej i wstaliśmy od stołu tuż przed szóstą. Cały ten czas poświęciliśmy na jedzenie; panie i panowie wstali wszyscy razem, a wina wypito bardzo mało. Ale ponieważ podaje się tylko jedno danie na raz, a w obiedzie trzydaniowym każde danie musi być podane każdemu gościowi, przerwy między daniami są oczywiście bardzo długie; zwykły czas siedzenia przy takich okazjach, jak nam powiedziano, wynosi około siedmiu godzin, ale tutaj został skrócony z naszej uprzejmości. Po obiedzie przespacerowaliśmy się po ogrodzie, a kawa została podana w altanie, gdzie usiedliśmy na chwilę i rozmawialiśmy. Wieczorem towarzystwo zasiadło do kart i grało do jedenastej, kiedy to w innym pokoju podano kolację na zimno. Teraz pozwolono nam, jako obcym, wrócić – do naszej gospody; ale reszta towarzystwa kontynuowała grę w karty i kolację do wpół do pierwszej. Tak zazwyczaj wygląda uroczysta kolacja na Śląsku. Towarzystwo składało się z głównych handlarzy płótnem i luterańskiego duchowieństwa. Znalazłem wśród nich ludzi o miłych manierach i znacznej wiedzy, ale żaden z nich nie mówił innym językiem niż niemiecki. Ogólnie rzecz biorąc, na całym Śląsku mówienie po francusku jest uważane za afektację wyższych sfer i spotyka się z pewnego rodzaju drwinami; tak że wielu biegłych w tym języku ma opory przed mówieniem nim nawet z obcym. Ja osobiście wolę to tym bardziej; zmusza mnie to do wypróbowania swoich sił w języku niemieckim i pomaga mi w opanowaniu tego języka."
Śladami Johna Quincy'ego Adamsa
Relacja przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych (zaprzysiężony w 1825) pozostaje jednym z najciekawszych opisów Kamiennej Góry z przełomu XVIII i XIX wieku. Dzięki jego zapiskom możemy zobaczyć miasto oczami zagranicznego podróżnika, który dostrzegł zarówno jego architekturę i znaczenie gospodarcze, jak i codzienne życie mieszkańców.
Miejsca odwiedzone przez Johna Quincy'ego Adamsa zostały zaznaczone na mapie „Kamienna Góra na 102”. To doskonała okazja, aby odkrywać historię miasta i okolic, podążając śladami jednego z przyszłych prezydentów Stanów Zjednoczonych.
opr. RG / Mapa Przewodnik Kamienna Góra na 102


